wtorek, 17 sierpnia 2010

lato-srato...

Nie cierpię lata. Nic mi się nie chce i najchętniej przesiedziałabym te kilka miesięcy w domu oglądając dobre filmy, dobre seriale i słuchając muzyki. Uf- za gorąco. Co gorsza, niezbyt dobrze wpływa to na moje "natchnienie", nie rysuję. O zdjęciach nawet nie wspomnę, bo aparat ma na sobie więcej kurzu niż pamiątki po pra-pra babciach... [karta aż krzyczy "brak zdjęć, BRAK ZDJĘĆ DEBILUUUU!!!"]. Ołówek wypada mi z dłoni, a kartki same się gną. Z tego powodu, mimo miliarda zleceń [nie- monet], postanowiłam się, ekhm, rozgrzać i oto, co powstało, padajcie na twarze czy coś tam...




PS nienawidzę tego gównianego skanera!

1 komentarz:

Archiwum bloga